Światowcy

Megacities , 17 listopada 2009, 23:46

Dokument Glawoggera nosi podtytuł "12 opowieści o przeżyciu" - mówi o ciemnych stronach egzystowania w czterech metropoliach (Bombaj, Mexico City, Moskwa, Nowy Jork) i pokazuje je w naprawdę przejmujący sposób.

Są cztery porażające sceny, z których trzy (maszyna do zabijania kurczaków, pokaz striptizerki, praca przy barwnikach) dzieją się zupełnie bez słów. W czwartej wysłuchujemy człowieka zamkniętego w izbie wytrzeźwień. W tamtych jesteśmy oddzieleni bo nie ma dialogu, tutaj bo obserwujemy go przez malutkie okienko w masywnych drzwiach.
Te momenty zapadają w pamięć i choćby dla nich warto ten film zobaczyć.

To one najbardziej pogrążają w negatywne emocje, na szczęście Glawogger oferuje również odskocznię od tego. Nie to, żeby zabawiał, starał się widza uspokoić optymizmem, on po prostu śledzi życie w różnych jego przejawach.
Kilka razy pojawia się kino, na początku mamy etiudę o człowieku z projektorem, z którym chodzi po ulicach i na którym oczywiście zarabia. Jego działalność odwołuje się do poprzednika kina - fotoplastikonu. Później pracujący w porcie mężczyzna opowiada o swoim dniu i kilka razy podkreśla, że chodzi do kina.

Reżyser wykorzystuje możliwości (moc) sztuki filmowej i nie tylko prezentuje świat, ale też zlepia różne jego elementy. Wspominana etiuda gra ze schematem filmu w filmie: zasugerowano, że patrzymy właśnie w projektor, tak jak kilkoro dzieci, a oglądamy film Life in Loops. Tu przez przyspieszenie widzimy powtarzalność rytmów dni, a obraz okraszony jest narracją jak z przypowieści.

Bohater z Mexico City, śmieciarz, po pracy gra w piłkę. Widzimy jego drużynę ustawioną jak do pamiątkowego zdjęcia, na co Glawogger rzuca (chyba) hymn Meksyku. Trudno się też nie uśmiechnąć, gdy widzi się tych zbieraczy poruszających się w quasi-rydwanach.

Inne zestawienie jest nawet nieco bardziej ryzykowne, ale też wypada lepiej, niż pomyślałbym gdybym o nim tylko przeczytał. W Moskwie oglądamy fabrykę, a dźwięczy Czajkowski.

Muzyka jest interesująco wykorzystana w otwierającej sekwencji, gdzie w pociągu śpiewa kobieta, na początku widzimy ją jak wsiada, a potem oglądamy sceny, które dzieją się wzdłuż torów, przy czym cały czas słyszymy muzykę, która jest jakby tą trasą pociągu.

Glawogger stosuje też inne rodzaje przenikania: z offu słyszymy a to streszczenie jakiegoś filmu, a to fragment komiksu, raz wypowiedzi bohaterów nagrane na dyktafon (i przewijane), innym razem urywek z książki, gazety. W Moskwie jest to doprowadzone do sporego kolażu, który staje się zbiorowym głosem tych, którzy w mieście nie mówią (bo, najczęściej, czytają - a to ciekawe). To trochę po linii działań Krzysztofa Wodiczki.

Twórca nie chce nas przekonać o globalnych zależnościach, opowiedzieć o przepływach kapitału, ale stosuje drobne linki wewnętrzne. Najpierw widzimy ptaka zjadającego coś z tacki, a potem słyszymy o nim w bajce. Migają nam przed oczami tkaniny w Bombaju, a za chwilę uliczny sprzedawca w NY niesie naręcze koszul z nich zrobionych.
No i ptasie motywy też się zbiegają: bajka o gęsi, rzeźnia kur i rozdawanie kurczaczków.

A może to Glawogger wymyślił bajkę o ptaku, może to on kazał uszyć te koszule? Zastanawiałem się, jak niektóre rzeczy sfilmował, bo np. scena z naciągaczem i gejem w pokoju hotelowym, chyba nie mogła być nakręcona bez ich wiedzy? Potem przeczytałem w jakimś wywiadzie, że zwykle i tak wszyscy szybko się orientują, że jesteś filmowcem, więc po co się ukrywać, skoro można to zrobić lepiej - jawnie.

Bardzo podobał mi się ostatni segment z falami radia krążącymi między budynkami (i zapętlonym krzykiem wpuszczonym w tło), gdzie radio było czymś w rodzaju kolektywnego umysłu. Puenta przychodzi jakby skądinąd, jest taka rzucona od niechcenia, niemal przypadkiem (eee tam, pewno zainscenizowana). I uświadamia to, co wcześniej mogło gdzieś tam pełzać pod obrazami nędzy i poniżenia, że nie tylko praca i pieniądze, ale też sposoby ucieczki od tego marnego życia.

Glawogger jest chyba najbardziej znany ze Śmierci człowieka pracy, ale moim zdaniem Megacities jest nawet lepsze. Natomiast jeśli chodzi o fabuły to polecam jego Slumming.

Podziel się na Facebooku!
Film
Reżyseria
Scenariusz
Montaż
Zdjęcia


Eksperyment reklamowy

Rozpoczęliśmy właśnie współpracę reklamową z siecią ARBOnetwork. Nie zdziwcie się więc jeśli pod menu Filmastera zauważycie co jakiś czas duży banner reklamowy. ...

Konkurs na wideo-recenzję

Dawno nie było żadnego konkursu? Prawie 3 tygodnie! No to zaczynamy kolejny. Tym razem regulamin jest prosty: weź kamerę, aparat fotograficzny z ...

Recenzje z ENH 10 – nagrody

Tydzień temu zakończył się 10. MFF Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Filmasterzy przybyli na festiwal licznie i zasypali wręcz serwis relacjami z ...

Planeta

Planeta krótkie recenzje

Planeta notki

Planeta komentarze